i szeleszczą złowieszczo w przepoconych, długich palcach
wydrapiemy jego gardło językami z płomieni, samozaciskami
aż skuli się do niemożliwości, aż będzie wzywać swe dzieci
my z jego ust wszystko pochwycimy, spożyjemy łapczywie
napełniamy się bowiem sokiem jego, prawie że pęczniejemy
w naszym wiecznym głodzie, w trwaniu zakonserwowane
i niezmiennie perwersyjne w rekonstrukcjach
Pieśń jedenasta. Bruna śpiewa pierwszą pieśń wojenną
Wysuszone są me usta, już żaden pocałunek
Nie uda mi się schować w kimś przez moment