Północna plaża pociągała mnie najbardziej

inaczej łamała się tu linia brzegu zwiędniętego

Nie było tu żadnego przedstawiciela ratownictwa wodnego

Zanurzyłem swe stopy w piaszczystym brokacie

Moje istnienie mieniło się niczym zabawka na choince

pełna refleksów, pełna uroczystej odświętności

lecz pozbawiona odbić wpatrzonych we mnie

Spacer do wysokiej kobiety, którą obrałem za punkt A

sprawiał mi niewymowną przyjemność

Samotny wypad za miasto w pojedynkę