Chowałem się w dziuplach szarych wiewiórek

Me dzieciństwo było idealnie świetlano-miodne

gdy zmężniałem, zacząłem pracować, wyjeżdżając

na wakacje do kurortów dla tych najbogatszych

Któregoś dnia, widząc młode kobiety, zrozumiałem

W kostiumach kąpielowych się śmiały, smarowały

Margaryną pachnące, głaszczące się, całujące się

Widząc mnie podglądającego, drwiły ze mnie

Zuzanny w kąpielach obfitych z kwiatami, z winem

do których nigdy nie pozwoliły mi dołączyć się