Witraż wybity przeze mnie w kształcie kwiatu umarłego

Zostałam wtłoczona siłą w najmniejszy detal tej układanki

Skazałam się na ciągłe podzielanie się, ściśnięcie jednoczesne

Wszystkie te ramki ołowiane pełne były goryczy ściętej

po tym, co się mogło kiedyś stać, a się nie stało przez kolec skryty

Nie było żadnego prześwitu, okno dekoracyjne na mrok

tylko mrok się w nim odbijał pojedynczym kolorem moim

Zgnieciona do nawetniemilimetrów

byłam fragmentem rysunku potępionego w katedrze ciemnej

Odwrócona katedra iglicami w nas wpięta, ból perfekcyjny