obiektyw panoramiczny, czy widzisz, rozrywamy cię jak akordeon

dopasujesz się do wszystkich nieznanych nawet nam możliwości

przysłona jest całkowita, raczej nokturnowe będzie to ujęcie

na nasz tort urodzinowy z gromnicami, co je zdmuchniemy

owłosione kontury rysunkowe drażnimy w powiększeniach

mnożymy się bez ustanku w swej nieskończonej pasji obwiniania

płynąc w tobie i przez ciebie, rozbłyskując w twej ciemności fleszami

Pieśń dwudziesta piąta. Pieśń zakamuflowana

Wygrzebuję się z siebie, otrzepując się z lepkich resztek

Przyjaciółko, całujmy się więc do nienawiści zmuszone