gdzie się skrywasz przed kwiatami z krepiny, o królu wojny

w jakiej gęstwinie map zjełczałych, zaginiony wśród nas kompan

każdy z nas ma dla ciebie laurkę z dedykacją osobistą i wierszem

chcemy cię teraz wydrapywać, pozyskiwać z rudy miedzi twoje imię

formy do odlewania wydrążone tak głęboko, że nic ich nie wypełni

set wyciąga swe gardło na wierzch z bólu przemówienia wydrążonego

które kieruje, jako zawsze ostatnie słowa, do oprawców w łuskach

oj, czarne i głębokie są paszcze morszczuków, które chwytają cię

bawią się w wojnę, taką udawaną, tanią w ciągłym utrzymywaniu jej

i udają w tej wojnie, że jesteś królem setem, który ciągle ginie na końcu