Wysiewam wam nowe słowa, które będą suszone

przechowywane na piecach kaflowych z boku

Pełznę do ciebie jako Fenrir wzywany przez siebie

Schowane jest wszystko we mnie, pod plandekami

pozwiązywane, nigdy przedtem nierozłożone

Podzespoły przewożone, niepołączone w całość

tajnie przechowywane, nocami przenoszone w dal

Choć nigdy nie byłem autorem śmiercionośnym

w głowie torturowałem stada tłuściochów pączowych

często przymykałem oczy, bym zaspy trupie widział