Plączę ich kwestie narzucone tak, że się łamią

wpadają w depresje harmoniczne, leczą się mną

wpycham w nich mój jad w kształcie drogowskazów

po to, by na wieki zaginęli w odstępach leśnych

przywiązani przez siebie do drzew przy drogach

Jako drugie dziecko chłodnych rodziców tliłem się

Od początku, od kiedy pamiętam jedyne uczucie

nienawiść do wszystkiego dobrego

Cynicznie wykorzystywałem osoby bliskoznaczne

szybko zostałem z domu wyrzucony bezpowrotnie