tak mnie przezywali moi drobni przyjaciele

przyjemne włazidupki liżące mi opuszki palców

Moje role były wymagające poświęceń

„Nigdy nie będę twoja w polu rzodkiewek”

Wyżej oczy, wyżej nad publiczność, nad

Melodramatycznie do granic obrzydliwości

zakochałam się w stażyście, grał drzewo w tle

Nikt go wtedy nie zauważył, tylko ja niestety

Skrywał się nagi za gałęziami, wstydząc się

Nagi, schowany przed karcącym wzrokiem