i w wiecznym, przekornym udawaniu swych głębin wabią

A tam jest tylko parę minimetrów płynu, a reszta to szlam

stoi, nic nie wytrąca jego chemii zawiązanej w sobie

Pływają w nich nieżywe istoty zatkane wiecznym tłuszczem

z przerażeniem obserwujące te dziwne pojemniki od środka

Wiem, że zostanę zrzucona zaraz pod ich stopy z tej skały

Będę leżeć na plaży wyłamana, gnieciona przez ich paradę

Będę leżeć na ich betonach, malowanych emulsją światłoczułą

Misterne to kłamstwo spowodowane odległością, że to nie plaża

w której zanurzasz swój ciężar, w miękkości jej odpoczywasz