największą ciemnością, ona ściga wszystkich

Szłam przez noc, zapalając papierosa od papierosa

wspominając swoich filozoficznych poprzedników

wplatając w wieczorne pieśni resztki ich wersów

przekazane przez tradycje słowa przekazywanego

jak od papierosa do papierosa, moje ciemne roraty

gdy noc nie ustępuje dniu, gdy się potykasz boleśnie

Czarne, płaskie pantofle nigdy nie rozgniotły

ślepych, delikatnych stworzeń w nieczytelności nocy

stworzenia nieświadome mojego przemarszu wypełzały