z cienką nóżką, prawie drżącą na tle płomienia

Teraz segreguję, śmierdzę zgnilizną słoną

od łez, wylewów, nagłych potopów łzawych

Kiedy oddzielę te wszystkie rzeczy od siebie

okaże się, że wszystkie są tym samym skrawkiem

ubrudzonym w tym samym miejscu, tak samo

Wtedy może ktoś z litości wrzuci mnie do pieca

bym się spaliła ze wstydu i zapłonęła rumieńcem

jeszcze raz

Pieśń dwudziesta siódma. Ostatnie odwrócenie. Hiperbola