Wleczesz swe gobeliny, którymi się nikt nie interesuje

ani to latające dywany, ani wyborne dekoracje wnętrz

Wyścielają one wysypiska śmieci, pojemniki kradzione

pojemniki na śmieci przywożone jak trofea zwycięskie

Masz przy sobie klasery ze znaczeniami sprzed wojny

między dobrem a złem, drugiej czy dwudziestej dziewiątej

Przyciskasz pieśni do siebie jak ostatni oręż, tarczę rzeźbioną

chroniącą przed pęsetami i dźwigami abstrakcyjnymi

w ścisku, w skrzypieniu, w podnoszeniu wielokrotnym

Uciekając przed zagładą rychłą, chowasz się do kąta