zsikany ze strachu sam przed sobą, przed wrogiem

licząc na zbawienie za linią swego horyzontu

Boli mnie słuchanie jego kwaśnego jazgotu

dźwięk, co porządkuje moje tańce ze śmiercią

Ona pochwyca mnie za biodra i obmacuje pijana

oczekując, że mam ciało na zamek błyskawiczny

to pozwoli jej szybko mnie rozebrać i obrać

Odwracam swój pielęgniarski głos zmęczony od niego

Śpiewak z mordą pełną karabinów starego typu

Pot mu jeszcze pozostał na nylonowych mankietach