taka cyrkowa ze mnie dekoracja, żeliwna, czarna, czujna

na swych długich ramionach ze stali zaplątanych niosę

niosę wysłuchanie ściszonych do zera

Jawię się spowiednikiem zmuszonym do wycierania się tobą

Nie rozgrzeszam win zastygłych dawno, sklejonych warstwami

Jestem tylko takim dodatkiem w dzikiej kolorystyce utrzymanym

co nikomu i niczemu nie służy i tylko zabiera miejsce

by wszyscy cieszyli się, że na końcu świata można się pobujać

w rytmie pieśni dawnych, w moich ramionach opadających

swobodnie