żegnania się o poranku, gdy na dzień idziesz spać

Krzyknęłam sobą, by być dobrze zrozumiana

Czułe spojrzenie przeniosło mnie tutaj na brzeg

tu jest moja noc, mój poranek, moja godzina

tu jest zakończenie mojej gry, gdy jaśnieją oblicza

wszystkiego, co miało jedynie śliski dotyk w sobie

W powietrzu dopełnia każde moje słabe słowo

usprawiedliwia braki, w ramach pracy domowej

którą ciągle sam sobie zadaje, odczuwając pełniej

zna doskonale te koronkowe rebusy w pionie