Widzę jego odbicie w szybie przybrudzonej

podobny jest trochę do mnie, mruży oczy z dala

bojąc się ślepoty od mocnych uderzeń z boku

czarnego słońca prosto w twarze, bez przygotowania

prosto na rozdziawione twarze, bez przygotowania

Jesteśmy razem z tajemnego zakonu braci zgubionych

Mamy habity uszyte trochę ze smutnych spojrzeń

z klauzurą wiekuistego śpiewania i milczenia

Na naszych biodrach sznur przewiązany luźno

by czuć, że jeszcze istniejemy, by mieć dowód