nad słoną wodą cukier, mój Boże, jakie to urocze

Białe rusztowania dekoracyjne, wyżej, jeszcze wyżej

skręcone tylko w niejasnym układzie pokoi i niepokoi

Ma tu bywać Bóg z dziurawymi zębami leczonymi

Myśleli, że przy parapecie w takim domku jest miło

będzie można oglądać jego dobrotliwe twarzysko

jego wapienną figurkę z martwym uśmiechem

Nie spodziewali się słonej wody oczyszczającej

szczypie w oczy tak, że je przecierasz ze zdziwienia

Choć bliskość morza była odczuwalna intensywnie