AAAAAAbsolutne spełnienie mnie i wszystkiego

Pieśń ósma. Mare1

Wielkie, czarne, rozlewające się po policzkach

Nieskończona liczba koncepcji, myśli, konstruktów

powołanych z przepełnienia do przepełnienia

do jeszcze większej obfitości przelewana

Czułem miliardy, były wspólne i oddzielne

Chłód owiewał mi twarz, spełniona rewolucja

To chłód dostrzegany przez niewielu

za słaba jakość soczewki w lornetce