Słodka ciemność przygarnęła mnie ręką, wyciągniętą

tylko do mnie, zgarniającą mnie jak drobniaki

Teraz tu, na plaży, moje nieciało spoczywa w pokoju

na ręczniku w kolorze ecrú wieczny odpoczynek

Niedługo przyjdzie przypływ, czuję to w biodrze

Jest bardzo wrażliwe na zmiany atmosferyczne

Zabierze mnie do siebie na zawsze, spełni mnie

tam gdzie będę tą, której biodro nareszcie się zrosło

Moja meta nie była więc w ramionach drzewa

Moja meta to ramiona tego brzegu, kochana czarna toń