długie ramiona, czerwone uszy słonia
pierwotnie wyzbyte żądzy, a to ciekawe
Jedwab jego skóry najdelikatniejszy
tkany przez nieświadomych przodków
Panie i panowie, proszę nie piszczeć
Leżał całkiem nagi i spokojny zarazem
Wiatr święty delikatnie palcami czesał
jego ukryte kołtuny, ukryte skrzętnie
czerpał z tego ukrytą przyjemność
Jego istnienie zwiastowało kwaśność