Byłyśmy kiedyś strażą graniczną języka

szerokich kieszeni, w których tak wiele się mieści

ale i wiele gubi się gdzieś na chodniku, w przejściu

powodując nasz szczery płacz, ubolewanie

Ubrane niczym poetki w szarobure mundury

dla doskonałego kamuflażu na co dzień

wychodziłyśmy nocną porą na zwiady w las

osobiście przybliżając się do słupów granicznych

Siadałyśmy wtedy przy nich i paliłyśmy papierosy

Patrzyłyśmy na daleki horyzont, czytałyśmy książki