nie stępił się jego przepiękny widok, nastrój w tobie

patrz na nas, na lustra wszystko widzące ostro, dostrzegające

wyolbrzymiają teraz twą rozpacz, smutek skulony w miazdze

stałaś się nieważnym kawałkiem, którego śmierć obwieszczamy

psujesz całą kompozycję, jej urok, ciągle odrzucaną za smak

nakarmimy cię papkami, których jeszcze nie znasz w boleści

specjalizujemy się w tym tajnym ziołolecznictwie od wieków

przez wieczność trucizna w tobie będzie nabrzmiewać

lecz nigdy tego segmentu nie rozsadzi, nie uwolni cię

no, to nasza ukochana lukrecjo, może jeszcze jedną łyżeczkę