śpiewającymi pod markowymi sandałami
byłam krukiem, na którego się nie poluje
Me piekło jednostajne, tupoczące cicho
Zostałam poucinana, me gałęzie szerokie
bym się zmieściła, musiałam być ciosana
Jestem zbyt ostrą fotografią z błędem
Na tym zdjęciu widzę się jaśniejącą jeszcze
za mną stada ich głosów, podążają za mną
na fotografii, na matrycy nieskończonej
takich drobiazgów nigdy nie znajdziesz