siłą i złotem wygięte ich słowa, melodie, modlitwy głośne

Z pochodzenia jestem Set, z rodu wielkich generałów

Ojciec spoglądał na moje ślinienie się astmatyczne ze wzgardą

Od dziecka byłem przygotowany do bycia kimś niezwykłym

służyłem w wojsku, tam zabijałem, pojedynczo, proszę

Nauczyłem się manipulować gęstwiną pokrak w kombinezonach

już wtedy byłem oszustem błogosławionym, wywyższanym

Set kradł im dusze, sprzedawał taniej, niż kupił na giełdach

Rysowały się już utopie podpiwniczone jeszcze uczuciami

lecz z czasem te podziemia wilgotne zostały zasypane pyłem