Wychudzone, sine dłonie wbijam, zaciskam

byś trzeszczał i chrzęścił, i odsuwał wzrok z bólu

w mym cmentarnym łonie poprzecznie ułożony

Wyrywasz się, bo nie chcesz tej kary ode mnie

To taki prezent dla mnie, że mogę teraz patrzeć

choć me oblicze skrzywione wepchnięciami

Oświetleni cieniem takim, nic go nie może dać

układamy się w kompozycje razem wygięci

gwałceni przez wzajemną bliskość i oddalenie

Długie włosy Bruny włażą ci do ust ślepych