Ona bała się mojego oblicza pełnego złości malowanej

uciekała ode mnie pełna histerii, nerwowości jakiejś

Nauczyłem się ją tak nienawidzić, jak nikogo wcześniej

myśląc o niej, spijałem leki uodporniające mnie na nią

gdy cały sczerniałem z gniewu w sobie, byłem gotów

Ona była śmiertelnie zakochana w jakimś jasnookim

Uknułem misternie tę historię tak, że ona nie wiedziała

Przez listy, przez przypadkowe rozmowy i oszczerstwa

powoli, konsekwentnie, przez dwa lata mych strategii

doprowadziłem ją do samobójstwa w zapomnieniu