szukające powietrza, łapcie rytmicznie śmierć w swe oskrzela płaskie

Pan wielkiego majestatu głosi dziś całemu światu śmierć

W mych ustach wieczna wzgarda, a w środku lepiej się nie pytać

Lepiej o to nie pytać mych ministrantów i padlinożernych dostojników

Oni nawet nie podejrzewają, z jakich głębokości nigdy nie zawołam

tylko antypsalmy wyśpiewuję, bawiąc się ich odwracaniem

Widocznie jestem nowym typem psalmisty, Dawida charczącego

wzbudzając w sobie Saula gniewnego, niszczącego instrumenty

Śpiewam po to, by niweczyć śpiewanie, to taka błyskotliwa gra z poezją

Któż za to mi wręczy nagrody doroczne z okazji dożynek wojennych?