Panny składane mi w comiesięcznych ofiarach

bym była łaskawa dla ich miast dopiero utkanych

W najczarniejszych arkadach przechodziłam, tupiąc

niszcząc, gwałcąc wszystkie porządki zastane

doryckie, korynckie i porządki jońskie też

Nokturnowe szaleństwa do wczesnych godzin

z bufiastymi sukniami, z poduszkami w ramionach

Bym się zdała bardziej bóstwem, co nienawidzą go

Oskarżana przez kuzynów, synów za spółkowanie

z literami przekrzywionymi i z przecinkami w nocy