potrafił się zakraść cichutko, skraść wiele
owoce kwitnące, świeżo kradzione warzywa
Już go słyszę, pod mą pachą chyba skrył się
Zaknebluję go jeszcze czymś, by milczał
taśmą malarską albo workiem foliowym
z wizerunkiem uśmiechniętych kobiet
oblizujących palce ze słodyczy schowanej
Zamknijcie mu mordę, ten otwór zdechły
gdy przyjrzysz się uważnie, zauważysz
w jego obliczu matowym śmierć