za ostatnie pieniądze ukradzione z torebki

uszytej z wężowej skóry

Widziałeś kolorowe ściany, przenikałeś przez nie

dzięki dziurawej chemii, przenikałeś przez meblościanki

Byłeś tą nieważną literą alfabetu, tą ostatnią, tą zbędną

dla porządku słów, dla języka, konstrukcji ze sklejki

Leżałeś, opalając się w pełnym lśnieniu lampki łazienkowej

opierając swoją przyciężką głowę na śmierdzącym sraczu

Dworcowałeś przez wiele tygodni, więc cuchnąłeś

swoją obsikaną fizjologią, śliną ściekającą z ust jak jad