Jeszcze czuję dno, i jeszcze czuję dno, teraz już nie
nic już nie czuję, moje ciało rozpada się na pierwiastki
pierwotniejsze od wszelkich organizmów pierwszych
Na końcu nie ma już niczego
brak tu orkiestry symfonicznej robiącej nastrój
świeczek o zapachu cynamonowo-cytrynowym
Brak histerycznego klaskania w dłonie czy w czoła
Brak młodzieży wzruszającej się na samą myśl
Nie ma podniesionego głosu narratora błękitnego
pouczania i trzymania wszystkich w baraku