Prostuję się nerwowo, wyglądając lepiej zdecydowanie

Robię sobie ciągle samodzielnie operacje plastyczne

nadając mojej twarzy ciągle zdziwiony wyraz

nacinając skórę w odpowiednich miejscach

Wszyscy się podśmiechują ze mnie, widząc te zmiany

widząc ślady, blizny po moich rozciągnięciach

między słusznością i niesłusznością

Zbyt biała na popołudniową porę z ciepłem w tle

Zbyt chłodna, spokojna na zbawienną kochankę

Zbyt cicha, by jej głos ktoś pochwycił i się przewrócił