set wyciąga swe gardło na wierzch z bólu przemówienia wydrążonego

które kieruje, jako zawsze ostatnie słowa, do oprawców w łuskach

oj, czarne i głębokie są paszcze morszczuków, które chwytają cię

bawią się w wojnę, taką udawaną, tanią w ciągłym utrzymywaniu jej

i udają w tej wojnie, że jesteś królem setem, który ciągle ginie na końcu