Rwę się cała na punkty rozłożyste w układzie

Kwitną one z pąków zlepionych łuską zamszową

Dawne barwy dekoracyjne zanikły

zbladły ze wzruszeń wobec Niego

Tylko szarości pozostały w tłach

Moja spocona twarz uśmiecha się jeszcze

wymuszony grymas do publiczności

Szpagaty rozciągliwe, bolesne, częściowe

w mój układ współrzędnych wpisane

Sześć punktów archeologicznych, pogrzebanych