porządkującej ten smród, utrapienie

Me kiedyś delikatne i pachnące dłonie

pokryły się trądem, bąblami pełnymi trucizny

Przypominam sobie teraz me pukle włosów

włosów spadających na ciepłe ramiona

były obwinięte pachnącymi szalami

Pamiętam, jak szłam w pełnym słońcu

po Oranienstrasse w popołudnie, na obcasach

z błękitnego zamszu, lekko i swobodnie

wszyscy patrzyli wtedy na mnie