napełniając się obficie krwią, dławiąc się nią histerycznie

Me oczy zamarły i odzyskałam świadomość, znów byłam

Poczułam wielką moc, mój lot kruka znów był uwolniony

Poczułam obecność innego boga niedaleko stąd za rogiem

Uciekłam od niego jak najdalej, moje spojrzenie było przesycone

Uciekłam do jakiegoś ciernistego gniazda

gorycz się w nim lęgnie na wiosnę

Rozbiłam się o bramę, na której rozpoznałam dawne wizerunki

dawnej świetności, boskości nurkującej w bólu

Pióropusz został mi zabrany, nagość też została zabrana