dokumentować narastającą tam wojnę diamentową

Dzięki dostępnym mi stale pieniądzom żyłam dobrze

Poznałam go na wytwornym, cukrowym przyjęciu

tamtejszego króla plemienia morderczego, wężowego

Zaoferował mi wielkie złoża kokainy i wina

Zostaliśmy przyjaciółmi, szanował mnie jak siostrę

spoglądał w me zaczernione, przekontrastowane oczy

Mówił, że widzi w nich śmierć, którą on kocha

Podczas jednego z seansów, gdy oblepieni złotem

bielusieńkie, magiczne mączki z puzderek