Pieśń dziesiąta. Psalm do kobiety ze złamanym stawem biodrowym

Kim jesteś, o piękna przyjaciółko moja

o rudych włosach, zawsze mi się takie podobały

spiętych jak kurtyna, tylko dwoma punktami

Jakże twoje jasne oblicze jest olśniewające

Piłaś zawsze esencję z herbaty, inni rozwadniali

stąd pewnie twój herbaciany odcień

Twoją cerę pokryły piegi i niedoskonałości skóry

wrażliwej z tendencją do wysuszania się

Z długimi nogami na ręczniku plażowym leżysz