Wszystkie moje niedrożności zostały odrzucone razem

Moja batalia trwa ciągle, pełen furii kruszę się ze sobą

płacząc nad wielkim jeziorem, zostałem uderzony

w najczulsze miejsca pod skórą byka, wołu pochylonego

Nagi, bez zbroi i mundurów zszywanych z resztek

Jestem zmęczony tym ciągłym krzykiem bojowym

w oczekiwaniu na wroga w pełnym kamuflażu

Moje jezioro zostało mi dane, żebym zapomniał o biciu

mocno w policzki, dla ich własnej przytomności

Cucić się ciągle z żalu, z otumanienia zapachami