Zauważyły moją obecność dotąd tutaj niedostrzeganą
Wtedy poczułam histerię olbrzymią i lęk odsłonięty
Uderzyła mnie fala zła niewypowiadanego w czoło
Rzuciłam się do ucieczki, tłumiąc swój zgubiony oddech
lecz ma ręka spoczywała już na klamce, która odskoczyła
a brama była taka piękna, karmelizowana z tłuszczem
Ot, te sztuczki opierające się na skrzypliwych zawiasach
one wiodą nas na zatracenie w głębiny najstraszniejsze
Nie witajmy się zatem w progu
sata-musie, czy jak ci tam było kiedyś na imię