Mordowałam swe służki wdzięczne, nieśmiałe

Trucizny kwieciste w sprayach rozpylanych

W me łoże wsiąkały coraz to nowsze smaki i soki

Mój kielich ciągle był nadpity mimo przepełnienia

Wymyślałam krwawe uczty, gdzie mordowano dziewice

niewolnicy ginęli podczas hucznych, gwiaździstych nocy

Osobiście ich biczowałam, doprowadzałam do ujadania

Osobiście, z zaangażowaniem obłędnym biłam jaśminy

Wbijałam ich miękkie ciała w glebę, w marmur

a wtedy kosmyki włosów uciekały mi spod koka