Lubi mój kolor, choć w ręku ściska nowe barwniki

W dzień mojego przekrzywionego upadku

wszystko było przekontrastowane i przesycone

Ta woda chlorowana, która była w basenie

powodowała niszczenie wszystkich tkanin

ich rozdzieranie w niefortunnych miejscach

W białym kostiumie siedziałam, oparta o brud

Baseny wykopywane na świętą pamiątkę męki

Nie chciało mi się wtedy pływać w tym moczu

irytowało mnie to ciągłe machanie łapami