staje mi wszystko w gardle i krztuszę się

i duszę, i wypluwam, i znów dławię się

ciemniejszą wersją kaszki manny na mleku

Chodź do mnie, moja mała dziewczynko

bawisz się teraz wiaderkiem na plaży

budując nieznane rzeźby minimalistyczne

Nie będę trzaskać twoim plastikowym ciałem

w kaloryfer, sprawdzając, czy jesteś odporna

jaki dźwięk dasz przy tym do akompaniamentu

Nie będę białym kolonizatorem gwałcącym czerń