cicho, niewyraźnie, nerwowo zadając sobie rebusy

nie w formie haiku czy też zdania z myślnikami

ale formie mnogiej, barokowo zaprzepaszczonej

z dużą liczbą detali i zbędnych szczegółów

które płodzą się bez ustanku, po kilkanaście miotów

na minutę z każdego słowa, z każdego brzmienia

nasza rozrzutność słów, dźwięków, obrazów

których nie ma gdzie przechowywać z nadmiaru

Jak my się mamy zmieścić z tym wszystkim

Czy jest jakieś rozwiązanie naszego problemu?