Nie ma we mnie pięty Achillesa ukrytej w kaloszach ciężkich

Trwało to lata, choć nie liczyłam tych niezbyt oświetlonych chwil

Ostatecznie wszystkie kobiety zostały kupione przez Szwedów

zapłacili masłem i mięsem różowego łososia za 20 wagonów

Pojechały ściśnięte i szczęśliwe, trzymające się za ręce razem

Machałam więc im chusteczką, nienawidząc ich coraz bardziej

ale wybrałam sobie sztuki z tego tłumu, by służyły mi do końca

panny niby mądre czekające na swego oblubieńca, aż przyjdzie

ale wyręczyłam go w tym jego opóźnionym przychodzeniu

Zabijałam je, strzelając im w łagodnie rozmazane oblicza