— Dziękuję — rzekł lekarz — ale wszystko jest przecież w porządku.

— Był za mało przyciągnięty! — odparł Sämund.

Nastała chwila milczenia. Lekarz patrzył uważnie na Sämunda, ale stary człek tak był zajęty popręgiem, że nań nie spojrzał.

— Pytał pan, czy wyjdzie z tego? — zaczął lekarz. — Zdaje mi się, że wyjdzie...

Sämund spojrzał nań szybko.

— Więc nie ma niebezpieczeństwa — rzucił.

— Już od kilku dni nic mu nie grozi! — odrzekł lekarz.

Do oczu Sämunda rzuciły się łzy. Chciał je powstrzymać, ale płynęły mimo to.

— Wstyd mi doprawdy... — jąkał — wstyd mi, że płaczę, ale, doktorze, dzielniejszego chłopca nie ma w całej dolinie, w całej parafii.

Doktor uczuł wzruszenie.