— Będzie policzone.
Przegiął głowę i mrugnął do Barucha. Usta rozciągnęły mu się szeroko.
— Skandal — krzyknął ktoś w ogonku.
— Porządkowy! Tu!
Jałmużnicy unieśli znad ziemi twarze. Ryży otworzył oko, przymknął, otworzył znów. Strzały ucichły. Krótkie, podarte rękawy wyrzucił przed siebie i podsunął ostrożnie jedno kolano. Wypiął ryżą bródkę i wodził nią dokoła.
Załkał:
— Nie masz, nie masz dla nas Jerozolimy.
Załkał trzeci kapłan:
— Bądź surowy, ale sprawiedliwy, Panie nasz.
Załkał pierwszy kapłan: