— Mydło takie drogie, proszę pana. Gdybym tego wszystkiego nie robiła, już dawno zjadłyby ich żywcem wszy.
— Dwie wojny światowe mam za sobą — mówił prof Baum z dumą. — W piechocie, w szarej piechocie. I po zastanowieniu muszę powiedzieć, moi państwo, że prawdziwie heroiczne czyny historia pomija milczeniem.
— Nie opuszczać rąk, jak długo się da. To tylko jest ważne — mówił ojciec. — A bohaterów niech pan nie szuka na naszej ulicy, Baum! Oni mają pełny brzuch i chodzą z gnatem w ręku.
Matka wzdychała.
— Nafty mało, tyle co na lekarstwo.
Ojciec pytał:
— Znowu nacieranie głowy?
Dawid parsknął głośnym śmiechem.
— Tobie tak łatwo powiedzieć, wszy uciekają na sam widok twojej łysiny!
I ojciec się śmiał.