— To jest wychowanie? Pani synek zmoczył mi cały koszyk? Tfu, ordynarne i po prostu w głowie się nie mieści.
— Nie mam teraz głowy do tego. Spytaj mamy lepiej, gdzie schowała nóż.
— Człowieku, a co mnie do tego? Stuknij się w głowę. Co mnie twoja gorączka obchodzi?
— Ja nie mogę iść dalej, bo złamałem nogę.
— To spróbuj pan inaczej opróżnić dziecku pęcherz w takim ścisku i nie opryskać ludzi!
— Eliasz, chodź bliżej, bo cię tracę z oczu.
— Nieważne.
— Ratunku, bo mnie tratują!
— Zamknij mu mordę. Ty tam, stoisz bliżej.
— Oj, moja noga, oj-oj!